Licencja GPL w wersji 2 nie należała do najkrótszych i najprostszych (porównaj licencję BSD), ale to co zrobiono w GPLv3 przechodzi ludzkie pojęcie. Przyznam, że nie przebrnąłem ze zrozumieniem przez całą. Jak już powiedziano – napisana przez prawników dla prawników. Jednym z jej ważniejszych elementów było…
…uniemożliwienie tzw. tivoization. Jak się okazuje nie do końca skutecznie. Ciekawy tekst Bruno Zoppis „Using a hypervisor to reconcile GPL and proprietary embedded code” omawia wykorzystanie wirtualnych maszyn do separacji aplikacji na licencji GPLv2/v3 od kodu zamkniętego. Po co taka separacja? Ano po to, aby można było używać Wolnego Oprogramowania w swoich komercyjnych produktach i nie oferować użytkownikom idącej z tego tytułu wolności. Coś co miała w teorii zabronić trzecia wersja licencji GPL.
Takie działanie jednak wymaga dodatkowego zachodu od strony producenta produktu, stąd z pewnością nie można mówić o całkowitej nieskuteczności GPLv3 na tym polu. Utrudnia ona co najwyżej zadanie danym firmom.
kozik
