Już od ponad pół roku nie zajmuję się aktywnie administracją serwerów na Linuksie, a obecne służbowe zajęcie, wprawdzie skupione ciągle wokół Linuksa, przede wszystkim dotyczy tworzenia oprogramowania. Prywatnie też czasu brakuje, by grzebać w systemie, analizować zmiany w nowych wersjach kernela, kontrolować instalowany software itp. Laptop z Linuksem stał się zatem zwykłym narzędziem, które ma po prostu działać. Tym samym Gentoo zostało zastąpione przez…
a jakże… Ubuntu
. Ciągle uważam Gentoo za niesamowitą dystrybucję – idealną do zaawansowanej nauki Linuksa, jego rozwijania czy używania w profesjonalnym kontekście (np. na serwerach). Ja niestety przestaję powoli pasować do tak wymienionego profilu i system dla mnie ma po prostu działać, bym mógł poświęcić swój czas na coś innego. No i Ubuntu takie generalnie jest – działa
.
kozik

Marzec 15th, 2010 at 22:57
Tego się nie spodziewałem:) Ale co racja, to racja Ubuntu po prostu działa, a użyszkodnik ma czas na inne sprawy (chociaż dla Ciebie to bardziej kojarzyłby się Sabayon). Swoją drogą to już będzie parę lat jak używam wyłącznie Linuksa (w domu, bo w pracy niestety nie mogę), od 2006 roku (Ubuntu 6.06) do dziś (9.10 z krótkimi przygodami na inne dystrybucje) i musisz wiedzieć, że to w dużej mierze dzięki Twojej postawie/zachętom/pomocy na forum PCF. W tym miejscu wypada podziękować:)
Marzec 16th, 2010 at 8:30
Jeszcze rozważałem Fedorę… ale pewnie wielkich różnic by nie było, a w pracy z kolei też mam Ubuntu. Ważne żeby była to dystrybucja dopracowana i jednocześnie żywa/rozwijana.
Marzec 16th, 2010 at 20:12
U mnie w pracy Windows choć nie ma żadnych merytorycznych powodów dla których Linuks byłby wykluczony. Dobrze, że chociaż OpenOffice jest masowo wprowadzany zamiast kupowania nowego MS Office. BTW nie myślałem, że Ubuntu pojawia się w korporacjach. Kojarzy mi się wprost z domowym środowiskiem. W firmie wydawało mi się, że raczej inne dystrybucje królują np. Debian czy SUSE.
Kwiecień 3rd, 2010 at 21:44
Jestem rozczarowany Twoim wyborem distra „for human beings” no ale cóż…
Twoje domowe piwko z headera przestaje powoli być chyba aktualne, chyba, że się mylę? Od dawna nic nie pisałeś o warkach uważonegej złocistej ambrozji.
I jeszcze jedna osobista uwaga dla odmiany słowa Linux, w mianowniku nie ks-ujemy – na ‘linuks’ jestem uczulony i odzywa się we mnie nazista
Pozdrawiam, Tomipnh
Kwiecień 6th, 2010 at 7:14
Tomipnh, a jakie distro by Ciebie nie rozczarowało?
Domowy browar faktycznie poszedł w odstawkę, muszę stronę uaktualnić pod tym kątem.
Natomiast to o odmianie „Linuksa” to chyba nie do mnie?
Kwiecień 8th, 2010 at 21:34
Mój błąd, nie Twojego komentarza chciałem się czepić.
Na Ubuntu jestem po prostu wypaczony, do tej pory nie rozumiem czemu distro upiera się, żebym cupsy, serwisy bluetoothów czy nfsy miał by default.
czołem!
Kwiecień 9th, 2010 at 7:22
Wiesz, mi kiedyś Fedora przy instalacji Midnight Commandera na serwerze pociągnęła kupę bibliotek X.Org. Dlaczego? Bo teoretycznie MC można zlinkować do libX11… i twórca paczki takoż zrobił.
Oczywiście w przypadku Ubuntu chodzi trochę o co innego – celem jest dostarczenie out-of-box w pełni działającego systemu dla przeciętnego użytkownika peceta. Stąd sporo funkcjonalności może wydać się nadmiarowych (ja np. usuwałem Ekigę, Telepathy i Evolution)… ale czy to problem? Tak naprawdę nie
.
Październik 9th, 2011 at 22:32
No cóż. Twierdzę iż Ubuntu jest dobrym wyborem – dystrybucja na prawdę dobra. A co do wyborów pierwszej dystrybucji – powtarzam – dystrybucji nie Linuxa (dystrybucje są oparte o jądro Linuxa) – to polecam właśnie Ubuntu.
Jak instalowałem Ubuntu – to starałem się właśnie tak jak Ty – usuwać zbędne programy – system zajmujący maks 5 GB zajął 2-3 Giga. Usunąłem sporo programów jednocześnie wgrywając najnowsze biblioteki.