Gdy Zulu wypiera pingwina białobrewego…

13 marca 2010, by: kozik

Już od ponad pół roku nie zajmuję się aktywnie administracją serwerów na Linuksie, a obecne służbowe zajęcie, wprawdzie skupione ciągle wokół Linuksa, przede wszystkim dotyczy tworzenia oprogramowania. Prywatnie też czasu brakuje, by grzebać w systemie, analizować zmiany w nowych wersjach kernela, kontrolować instalowany software itp. Laptop z Linuksem stał się zatem zwykłym narzędziem, które ma po prostu działać. Tym samym Gentoo zostało zastąpione przez…

a jakże… Ubuntu :) . Ciągle uważam Gentoo za niesamowitą dystrybucję – idealną do zaawansowanej nauki Linuksa, jego rozwijania czy używania w profesjonalnym kontekście (np. na serwerach). Ja niestety przestaję powoli pasować do tak wymienionego profilu i system dla mnie ma po prostu działać, bym mógł poświęcić swój czas na coś innego. No i Ubuntu takie generalnie jest – działa :) .

Wysłano w Blog - Linux i Unix | Tagi: , | 8 komentarzy »

Adres dla trackback. RSS dla komentarzy w tym wpisie.

8 komentarzy

  1. lucas Says:

    Tego się nie spodziewałem:) Ale co racja, to racja Ubuntu po prostu działa, a użyszkodnik ma czas na inne sprawy (chociaż dla Ciebie to bardziej kojarzyłby się Sabayon). Swoją drogą to już będzie parę lat jak używam wyłącznie Linuksa (w domu, bo w pracy niestety nie mogę), od 2006 roku (Ubuntu 6.06) do dziś (9.10 z krótkimi przygodami na inne dystrybucje) i musisz wiedzieć, że to w dużej mierze dzięki Twojej postawie/zachętom/pomocy na forum PCF. W tym miejscu wypada podziękować:)

  2. kozik Says:

    Jeszcze rozważałem Fedorę… ale pewnie wielkich różnic by nie było, a w pracy z kolei też mam Ubuntu. Ważne żeby była to dystrybucja dopracowana i jednocześnie żywa/rozwijana.

  3. lucas Says:

    U mnie w pracy Windows choć nie ma żadnych merytorycznych powodów dla których Linuks byłby wykluczony. Dobrze, że chociaż OpenOffice jest masowo wprowadzany zamiast kupowania nowego MS Office. BTW nie myślałem, że Ubuntu pojawia się w korporacjach. Kojarzy mi się wprost z domowym środowiskiem. W firmie wydawało mi się, że raczej inne dystrybucje królują np. Debian czy SUSE.

  4. Tomipnh Says:

    Jestem rozczarowany Twoim wyborem distra „for human beings” no ale cóż…

    Twoje domowe piwko z headera przestaje powoli być chyba aktualne, chyba, że się mylę? Od dawna nic nie pisałeś o warkach uważonegej złocistej ambrozji.

    I jeszcze jedna osobista uwaga dla odmiany słowa Linux, w mianowniku nie ks-ujemy – na ‘linuks’ jestem uczulony i odzywa się we mnie nazista :)

    Pozdrawiam, Tomipnh

  5. kozik Says:

    Tomipnh, a jakie distro by Ciebie nie rozczarowało? :)

    Domowy browar faktycznie poszedł w odstawkę, muszę stronę uaktualnić pod tym kątem.

    Natomiast to o odmianie „Linuksa” to chyba nie do mnie?

  6. Tomipnh Says:

    Mój błąd, nie Twojego komentarza chciałem się czepić.

    Na Ubuntu jestem po prostu wypaczony, do tej pory nie rozumiem czemu distro upiera się, żebym cupsy, serwisy bluetoothów czy nfsy miał by default.

    czołem!

  7. kozik Says:

    Wiesz, mi kiedyś Fedora przy instalacji Midnight Commandera na serwerze pociągnęła kupę bibliotek X.Org. Dlaczego? Bo teoretycznie MC można zlinkować do libX11… i twórca paczki takoż zrobił.

    Oczywiście w przypadku Ubuntu chodzi trochę o co innego – celem jest dostarczenie out-of-box w pełni działającego systemu dla przeciętnego użytkownika peceta. Stąd sporo funkcjonalności może wydać się nadmiarowych (ja np. usuwałem Ekigę, Telepathy i Evolution)… ale czy to problem? Tak naprawdę nie :) .

  8. leszcz Says:

    No cóż. Twierdzę iż Ubuntu jest dobrym wyborem – dystrybucja na prawdę dobra. A co do wyborów pierwszej dystrybucji – powtarzam – dystrybucji nie Linuxa (dystrybucje są oparte o jądro Linuxa) – to polecam właśnie Ubuntu.

    Jak instalowałem Ubuntu – to starałem się właśnie tak jak Ty – usuwać zbędne programy – system zajmujący maks 5 GB zajął 2-3 Giga. Usunąłem sporo programów jednocześnie wgrywając najnowsze biblioteki.

Dodaj komentarz




Uwaga: Włączona jest moderacja komentarzy, więc nowy komentarz nie ukaże się bezpośrednio po jego wysłaniu.

Uwaga: Działa filtr antyspamowy. Jeśli umieścisz w komentarzu odnośniki, to może on zostać błędnie zakwalifikowany jako spam.