Zabawy z partycjami, czyli jak skasować sobie system
kozik Hmmm… Mam talent. No, może nie do końca talent, raczej należałoby to nazwać zbyt szybkimi palcami czasem :). Ale od początku. Postanowiłem usunąć nieużywaną partycję NTFS z dysku na desktopie i tym samym dodatkowe 20 GB przydzielić kilku partycjom z Gentoo.
Partycjom na ReiserFS 3 notabene. Zwiększeniu podlegać miały dyski logiczne podpinane pod /var, /usr i /home. Wpierw - backup po sieci na laptopa około 30 GB prywatnych danych. Po krótkiej zabawie z qtparted zawartej na moim Koziols Rescue CD (z dystrybucji SystemRescue) okazało się ani niemożliwe przesunięcie partycji ani zmiana jej początku. Jedyną radą była żonglerka - zmniejszenie rozmiaru największej /home; utworzenie w wolnym miejscu tymczasowej partycji; przeniesienie tam danych z /home, /var i /usr; usunięcie tych dysków; uworzenie nowych o prawidłowych rozmiarach (poza okrojonym /home); przywrócenie danych; usunięcie tymczasowej partycji i rozszerzenie /home do pełna. Ufff - plan genialny i nawet wykonalny… niestety QTParted przerwał w połowie pracy z błędem (brak szczegółów). Narzędzie bardzo fajne, ale jak widać nie 100% skuteczne…
No nic, trzeba zmienić plan. Skoro mam backup partycji /home, to nie muszę przejmować się jej zawartością i po prostu założyć nową o odpowiednim rozmiarze (tak aby zostawić wolne miejsce dla późniejszego rozszerzenia /usr i /var). Ha! W czym problem? I tu… o jedno kliknięcie przycisku w za dużo… fdisk zapisał usunięcie już gotowej /home z przeniesionymi danymi z pozostałych dwóch… Czyli zniknęły mi w tym momencie całe dane z /usr i /var…
To jeszcze nie tragedia, bo przecież wystarczy utworzyć taki sam wpis w MBR, co właśnie usunąłem, i partycja pojawi się znowu - to tylko MBR w końcu, prawda? Prosta tablica. Niestety nie jest tak różowo - po utworzeniu identycznej partycji w tym samym miejscu nie dało się jej zamontować, a reiserfsck jasno mówił, że nie ma odpowiedniego superblocka. Z prób naprawy i odbudowy struktury systemu plików z ważącej około 100 GB /home szybko zrezygnowałem - przy analizie z prędkością rzędu 3 MB/s trwałoby to wieki. A dokładniej tylko 9 godzin…
I tak cała zawartość /usr i /var poooooszłyyyy… A z punktu widzenia systemu są to ważne partycje :). Czeka mnie zatem instalka Gentoo…
Jeden istotny plus w tym jednak widzę - spróbuję w końcu graficznego-automatycznego-super-hiper instalatora Gentoo. O wrażeniach z używania go - później…
Wysłano w Blog - Linux i Unix |
