Instalując Gentoo 2006.1 (czemu? patrz poprzedni wpis – Zabawy z partycjami, czyli jak skasować sobie system) postanowiłem sprawdzić jego graficzny instalator z płytki LiveCD/Install. Może wklepywanie poleceń z Handbooka się skończy?
Środowisko Gnome z LiveCD uruchomiło się bezproblemowo i ujrzałem na pulpicie dwa skróty – do instalatora tekstowego i GTK+. Po uruchomieniu drugiego z nich rozpoczął się proces konfiguracji instalacji… po kolei idący przez czynności wymienione w Handbooku Gentoo. Między innymi:
- Dzielenie dysku na partycje – sprawne i bezproblemowe.
- Rozpakowanie paczki bazowej – ustawienie pobrania jej z internetu nie zadziałało i instalator domagał się pliku lokalnego.
- Konfiguracja make.conf – ładnie pogrupowane wszystkie flagi USE (przebrnięcie przez nie może zająć sporo czasu).
- Wybór kernela – samodzielna kompilacja czy użycie dostarczonej binarki z płyty LiveCD.
Pech chciał, że rąbnąłem się przy jednym z parametrów CFLAGS… i tuż po rozpoczęciu kompilacji jakiegoś pakietu instalator grzecznie mi podziękował. Pozwolił wprawdzie na zgranie jakiś ustawień instalacji do XML-a, ale nie chciało mi się rozpoczynać od nowa pracy z nim – nie ma to jak ręczne wklepywanie poleceń
.
kozik

Luty 2nd, 2007 at 15:23
Zgodzę się, że graficzny instalator ciągle wprowadza w zakłopotanie dla osób znających komendy powłoki linuksowej. W gentoo jednak największym problemem są błędy w dokumentacji, głównie w wyniku niedociągnięć w jej aktualizacji.
Luty 26th, 2007 at 21:46
Te błędy w dokumentacji łatwo wychwycić i ich nie popełnic jeżeli sie tylko czyta ze zrozumieniem i ma sie jakie kolwiek pojecie o tym co sie robi a nie tylko bezmyślnie przepisuje komendy z manuala. Mi to tej pory nie udalo sie zainstalowac gentoo z instalatora ;/
Luty 26th, 2007 at 23:17
Przyznam, że ostatnie 2 instalacje serwerowe Gentoo zrobiłem poprzez tekstowy instalator. Przy trybie instalacji bez dostępu do sieci szedł bardzo ładnie – szybko i bezproblemowo. Niestety przy trybie z dostępem do Sieci wywalał mi się dwa razy w połowie (nie pamiętam na czym)…