A kto lubi poniedziałki?
kozik Ja. Zasadniczo to nie widzę w tym dniu nic zniechęcającego, aczkolwiek nie zawsze tak było. Pamiętam jeszcze czasy (oj, odległe!
)…
…liceum, kiedy koniec weekendu oznaczał początek wstawania o 7 rano i maszerowania do budy. Do tego jeszcze przedmioty, na których mogłem się pochlastać… Doskonale to pamiętam - każdy koniec weekendu był męczarnią, tęsknotą i oczekiwaniem do kolejnego. Myślę, że nie byłem w tych odczuciach odosobniony
.
Zmieniło się troszkę na studiach dzięki zmniejszeniu się liczby “śmiardów“, czyli przedmiotów wybitnie nie leżących mi, żeby nie powiedzieć w ogóle mnie nie interesujących, oraz możliwości po prostu pojawiania się tylko na zaliczenia
.
Jednak dopiero teraz mogę odetchnąć i z czystym sumieniem powiedzieć - lubię wszystkie dni tygodnia! Poza tradycyjnym umiłowaniem do weekendu pojawiło się… umiłowanie do tygodnia roboczego
. No może nie do końca “umiłowanie“, ale po prostu wstaję rano w pierwszy dzień nowego tygodnia i wiem, że będę robił to co chcę robić. Idę do pracy zajmować się rzeczami, które mnie interesują. Które stanowią nierzadko wyzwania i intrygujące łamigłówki. Których wykonywanie daje satysfakcję. Które są potrzebne nie tylko mi w bliżej nieokreślonej przyszłości, ale po prostu innym ludziom. Z których korzysta kilka, kilkanaście, kilkaset i nawet kilkanaście tysięcy osób.
I jeszcze mi za to płacą
.
Wysłano w Blog - Kozik | Tags: praca, wtf |

czerwiec 14th, 2007 at 0:51
Przywracasz starzejącemu się człowiekowi (minęła matura
) nadzięję na lepsze…
czerwiec 15th, 2007 at 23:33
No proszę… wszystkie dni tygodnia…
Nie lubię poniedziałku…
Wtorku też nie, mam wtedy najwięcej pracy. Środy nie, chyba, że mecz
Legii wieczorem…
Czwartki są w miarę bo… po piątku jest weekend.
czerwiec 20th, 2007 at 19:23
Ehh, a ja właśnie teraz przeżywam czasy kiedy to trzeba wstawać nawet nie o 7, tylko o 6:30
Ale już za 2 dni wakacje..
lipiec 7th, 2007 at 15:09
Nie lubię poniedziałku…
Zawsze tylko by mógł być piątek i weekend