News na Onecie: „UE: jest zgoda, żeby Polska dopłaciła do niemieckiej drukarni” – przykład chwytliwego tytułu naginającego, wypaczającego fakty. Sama treść newsa przedstawia prawdę – KE zatwierdziła pomoc publiczną dla Bauera na zasadzie zwolnień podatkowych przy inwestycji w drukarnię. Gdzie tu „dopłata„? Gdzie „niemiecka” drukarnia? Nie ma, ale taki tytuł lepiej brzmi, prawda dziennikarzyny z Onetu?
Może porozumiewamy się innym językiem, bo słownik języka polskiego PWN „dopłacenie” tak opisuje:
dopłacić — dopłacać „dołożyć sumę dodatkową lub brakującą”
a w rzeczywistości chodzi o zwolnienie podatkowe (części podatku). Polska nie dokłada żadnej brakującej sumy, ale zgadza się na niepłacenie części podatku od zysków danej firmy działającej w Polsce.
Drukarnia powstała w Polsce, w strefie o wysokim bezrobociu. Zatrudniać będzie Polaków (w Bauerze nawet na stanowiskach rzędu ~prezes są chyba tylko Polacy), tworzyć będzie polskie PKB, płacić będzie polskie podatki (minus kwota zwolnienia podatkowego).
Pogratulować fachowości i obiektywizmu…
Normalny tytuł oczywiście da się napisać, np.:
- EurActiv.pl: Komisja zatwierdza pomoc dla polskiej spółki z grupy BVG i wszczyna postępowanie wobec wsparcia dla Della
- Puls Biznesu: Zgoda UE na pomoc publiczną dla drukarni Bauera w Polsce
P.S. I żeby być obiektywnym – prywatnie bliżej mi do idei wolnego rynku niż do interwencjonizmu państwa w gospodarce, więc IMHO w ogóle takiej pomocy publicznej być nie powinno. Ale to, że jej być nie powinno, nie zmienia konieczności rzetelnego przedstawiania faktów.
kozik 
