Łapią mnie ostatnio co jakiś czas przeziębienia… temperatura… łeb nawala… człowiek łyka witaminę C i inne specyfiki… ale wczoraj spróbowałem czego innego – szklanki whisky. Dokładniej szkockiej blended w formie Jasia Wędrowniczka Black Label.
Pomogło.
kozik

Marzec 25th, 2009 at 16:46
Krzysiek, jako twój starszy brat dawno stworzyłem niezawodne lekarstwo na grypę i inne ustrojstwa, mówiłem ci
))
1) 2/3 piwka wiecdzorem, przed snem aspiryna.
2) 2 porcje whisky plus trochę witamin, przy mocniejszej głowie aspiryna.
Rano jak nowy.
Marzec 25th, 2009 at 19:53
Z tym piwkiem to nie wiem, ale za to metodę nr 2 (whisky lub whiskey
) potwierdzam w całej rozciągłości! Wszystkie kolejne testy kliniczne dają te same (pozytywne) wyniki
.