Oto w jaki inteligentny sposób Teatr Roma zdobył maile do swojego newslettera… którego w tym kontekście nie można inaczej nazwać niż spamem:
Muszę przyznać, że pomysł traktowania każdego nadawcy otrzymanego maila jako chętnego na otrzymywanie newslettera jest genialny… Po co pytać o jakąś zgodę? Po co interesować się jakimiś ustawami o drogach elektronicznych itp. itd. Skoro do nas napisał… to my możemy do niego napisać, czyż nie? Sprytne… ale raczej bardziej szkodzące niż przynoszące czytelników newslettera.
Cytując za ustawą z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną:
Art. 19
1. Usługodawca nie może przetwarzać danych osobowych usługobiorcy po zakończeniu korzystania z usługi świadczonej drogą elektroniczną, z zastrzeżeniem ust. 2.
2. Po zakończeniu korzystania z usługi świadczonej drogą elektroniczną usługodawca, na zasadach określonych w ust. 3-5, może przetwarzać tylko te spośród danych określonych w art. 18, które są:
(…)
2) niezbędne do celów reklamy, badania rynku oraz zachowań i preferencji usługobiorców z przeznaczeniem wyników tych badań na potrzeby polepszenia jakości usług świadczonych przez usługodawcę, za zgodą usługobiorcy,
(…)
Art. 24.
1. Kto przesyła za pomocą środków komunikacji elektronicznej niezamówione informacje handlowe, podlega karze grzywny.
kozik 

Październik 8th, 2009 at 13:23
Pięknie. Niestety taka prawda i aż strach wysłać jakiekolwiek zapytanie do jakiejkolwiek instytucji, bo Cię od razu wpiszą na listę „chętnych” czytelników/usługobiorców. Pocieszające jest, że interesujesz się sztuką, może nawet tą pisaną przez duże „S”.
Październik 9th, 2009 at 7:07
A nie przez duże „SZ”?
Październik 12th, 2009 at 13:06
Jakoś „SZ” źle mi się kojarzy.
Grudzień 10th, 2009 at 15:06
Jedynym rozwiązaniem, które stosuję od dawna jest po prostu tworzenie co jakiś czas nowego „śmieciowego” adresu sieciowego. Zawsze pierwsze zapytanie do niezaufanej strony, grupy czy gdziekolwiek gdzie nie jestem pewien, że strona jest „czysta” piszę z wykorzystaniem takiego śmieciowego adresu. Następnie gdy strona wygląda na porządną (prawie zawsze wiąże się to z posiadaniem tam konta, zresztą inaczej sobie nie wyobrażam) loguję się na nią i modyfikuje adres na jakiś bardziej użyteczny.
W sytuacji gdy pojawia się spam na śmieciowym koncie zwykle już tego nie wiem bo już zapomniałem, że takie konto zostało utworzone.
Zwykle 1 konto na 2-3 miesiące wystarczy.
Pozdrawiam
Łukasz
Grudzień 11th, 2009 at 9:16
Faktycznie jest to dobre rozwiązanie… Skorzystać można jeszcze z różnego rodzaju one-time-maili – efekt będzie podobny.