Niby nic się nie zmieniło… dalej ze sobą mieszkamy, dalej dzielimy każdy dzień, dalej czujemy to samo… ale jednak jest troszkę inaczej
. Przez pierwsze dni non-stop się do siebie uśmiechaliśmy. Taki zastrzyk endorfin
. Teraz ich poziom zbliżył się trochę do normalnego, ale ciągle uczucie niesamowite. Polecam!
Oświadczyć się Jej i zostać przyjętym
.
kozik

Listopad 11th, 2009 at 17:20
No nic tylko gratulować gratulować! Jeśli można zapytać, jak długo jesteście razem? Nie chcę Cię straszyć, ale pewne rzeczy wraz z upływem czasu „ulatniają” się gdzieś w gąszczu codzienności. I mówi to facet z prawie dzisięcioletnim stażem…
P.s. Normalnie czuję się zaproszony na imprezę. Kiedy i gdzie, bo muszę sobie jakoś zaplanować przecież.
Listopad 15th, 2009 at 18:49
Dziękuję, dziękuję. Już dość długo ze sobą mieszkamy, więc codzienność poznaliśmy – tu obaw nie mamy. Raczej problem z czasem… jak i gdzie go znaleźć, żeby te wszystkie sprawy wokół ślubu pozałatwiać?!?
Listopad 19th, 2009 at 10:26
Widzę, że nie AH1N1 a permanentny brak czasu zagraża naszej cywilizacji. Niech na to szczepionkę lepiej szukają. Widać takie czasy, straszne czasy. Tak czy inaczej szczęścia życzę i…więcej czasu!
Marzec 4th, 2010 at 23:22
Koziołek się żeni?! Nie no gratulacje i pozostaje życzyć szczęścia