Drugi w Korei… i już mam dość lokalnego jedzenia. Jest albo mdłe, albo ostre, albo mdłe i ostre. Spróbować – warto. Ale żeby to jeść? Przynajmniej taka wydaje się ta część koreańskiego jadłospisu, którą jadłem dotychczas (głównie bezmięsne potrawy).
Poza tym wrażenia pozytywne. Elektronicznie sterowana deska sedesowa… całkiem mili ludzie… a nocą od billboardów i świecących napisów można dostać epilepsji
…
kozik
